od połowy tego miesiąca zaczęłam pisać bloga w ramach projektu wydawnictwa murator.
ruszają z nową witryną w sieci i dzięki uprzejmości i trosce mojej koleżanki dołączyłam wstępnie
do grona piszących "na dowolny temat, co najmniej 1000 znaków", czyli więcej niż w sms-ie,
co cieszy, bowiem niektóre zdania są długie i żal je przycinać.
razem z poniedziałkiem rozpoczęłam drugi tydzień współpracy.
mój ulubiony to ten. pisanie jednak nie obywa się bez pewnych ofiar. w tym przypadku jest to kontynuowanie tworzenia portfolio, by zdążyć zebrać pieniądze na prezenty. w końcu grudzień tuż, tuż. a roboty za grubą kasę ni widu.
cieszę się niezmiernie z tej robótki, bo dzięki temu mogę kanalizować w cywilizowany sposób swoją poranną logoreę i nieść rozrywkę masom zgromadzonym za biurkami.
ponadto jest to miła odkocznia od dłubania plakatów, okładek, reklam i in.
kolejny tygodniu, jestem gotowa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz