manifestacja przekonań odbywa się na różnych płaszczyznach. piony, poziomy, skosy służą walczącym o słuszną sprawę od dawna. podkładem dla promocji haseł może zostać niemal każda powierzchnia, która pozwala utrzymać na sobie pigment. ponieważ manifestacje nie odbywają się każdego dnia, część populacji nośne hasła zakłada na siebie. nie tylko w godzinach pracy. niektórzy wyrażają się poprzez ubiór na co dzień. hasło na koszulce może być wesołe, zabawne, polecające
albo promujące zachowania i gesty.
w dobie "prawie wszyscy mogą prawie wszystko" na koszulce można umieścić manifest zdrowotny albo zastosować prosty rym. ważne, by produkt nie był ogólnie dostępny.
koszulki miały być dodatkowym źródłem dochodu, przy zderzeniu z rzeczywistością okazało się, że ww. należy poszukać gdzie indziej. nie w tzw. "mejnstrimie".
piątek, 21 września 2012
wtorek, 18 września 2012
po raz ósmy.
pierwsza realizacja polegała na niejakim przerobieniu gotowej reklamy. robiłam ją na zlecenie pewnego wydawnictwa. poszło sprawniej jak z płatka.
i każdy zasługuje na minimum szacunku.
ponieważ na razie w zasadzie nikt nie odwiedza tej strony, edytuję tekst, gdy lepszy przyjdzie mi do głowy.
oto owoc współpracy.
karnet na (o)pływanie w narcyzm i radość skończył się razem z drugim zleceniem
z tego samego wydawnictwa.
sprawa wydawała się co najmniej tak prosta jak poprzednio. nie była. tym razem doświadczyć miałam żalów i pretensji, bo przecież "zrobić da się wszystko". być może tak jest, ale zdzierać sobie naskórek dla indywiduum, do ucha którego dźwięk najwyraźniej docierał zniekształcony, nie miałam zamiaru. niby nasz klient, nasz pan, ale uważam, że pańszczyzna skończyła się dawno temui każdy zasługuje na minimum szacunku.
ponieważ na razie w zasadzie nikt nie odwiedza tej strony, edytuję tekst, gdy lepszy przyjdzie mi do głowy.
oto owoc współpracy.
po raz siódmy.
w ten szalenie płodny dzień, jeszcze jedna rzecz, którą popełniłam ze świadomością napędzoną kawami i papierochami.
może być, że ekspluatuję nieznane pokłady, które wyczerpią się z nagła, a wtedy cisza tu zapadnie
na kilka dni co najmniej.
tymczasem na prerii:
poranek w dzień powszedni. kto ma czas i ochotę na jedzenie o świcie, niechaj pierwszy rzuci kubek.
może być, że ekspluatuję nieznane pokłady, które wyczerpią się z nagła, a wtedy cisza tu zapadnie
na kilka dni co najmniej.
tymczasem na prerii:
poranek w dzień powszedni. kto ma czas i ochotę na jedzenie o świcie, niechaj pierwszy rzuci kubek.
po raz szósty.
jeden z moich ulubionych albumów to "always" the gathering. pierwszy album formacji, która później zmieniła wokal i klimat gry. w każdym razie jeden z kawałków posłużył do przygotowania tego prostego, a sympatycznego logo.
po raz piąty.
w dobie szeroko pojętego plastiku dorastają kolejne pokolenia osób nieświadomych mleka z zaślepką z cynfolii na szklanej butelce, którą zabierało się sprzed drzwi już przed 6. nad ranem. wciąż pamiętam dzwonienie butelek, które mleczarz w środku nocy roznosił po klatkach bez domofonów. zbieranie butelek po żytniej i po królewskim było formą sportu i rozrywki w jednym,
a pieniądze otrzymane w skupie szły prosto do cukierni.
obecnie większość nie ma ochoty odnosić butelek do sklepu, a szkło jest powoli wypierane przez opakowania pet. opakowania, które będą leżeć w ziemi, dołach, rynnach, dachach i szybach windowych przez setki lat.
tęsknię za szkłem.
a pieniądze otrzymane w skupie szły prosto do cukierni.
obecnie większość nie ma ochoty odnosić butelek do sklepu, a szkło jest powoli wypierane przez opakowania pet. opakowania, które będą leżeć w ziemi, dołach, rynnach, dachach i szybach windowych przez setki lat.
tęsknię za szkłem.
niedziela, 16 września 2012
po raz czwarty.
trafiła mi się sympatyczna fucha, podczas której miałam okazję przygotować wzory kart dla pracowni montserrat design. dwa tygodnie i kilkanaście propozycji później, wyłonione zostały
2 zwycięskie wzory - dla karty vip (numerowanej) i karty rabatowej.
nie należę do osób chętnie opowiadających o swoich pracach, więc zamieszczam je poniżej-
-ku uciesze oka. polecam również przyjrzeć się ich pracom, gdyż zacne są.
pracownia ma fanpage na fb.
2 zwycięskie wzory - dla karty vip (numerowanej) i karty rabatowej.
nie należę do osób chętnie opowiadających o swoich pracach, więc zamieszczam je poniżej-
-ku uciesze oka. polecam również przyjrzeć się ich pracom, gdyż zacne są.
pracownia ma fanpage na fb.
z taką oto kartą (jedną lub obiema) wkroczycie w nowy, lepszy świat wystroju.
powyższe stanowi akademicki przykład zwiększania się apetytu w miarę jedzenia (tu:realizacji).sobota, 15 września 2012
po raz trzeci.
na kolejną linię ognia rzucam parę z kilku zdjęć, składających się na mój dyplom. retuszowanie zakurzonych zdjęć należy wykonywać, gdy monitor jest czysty.. skarpetko, do boju!
zmianę tematu i 3 opiekunów pracy później wyłoniło się z kuwety coś takiego:
nie obyło się bez anegdot.
"czy pani chciała nas przestraszyć?" przegrało z "6. pasażer nostromo".
kto wie, może gdyby obcy miał takie ciało, nakręconoby więcej części... i film wyświetlany był by po 23. z określonych powodów, a nie li tylko dlatego, że późna noc jest najlepsza do spełniania misji.
i dla relaksu zdjęcie ze złomowiska przy bokserskiej w warszawie.
w okresach mrozu i początków starości spoglądam na to zdjęcie i przypominam sobie, jaki człowiek był kiedyś na nie odporny... pod warstwą kremu na paszczy nic groźne nie było.
drugą okazją do zmierzenia się z djadjem mrozem był okres przygotowań do sprokurowania dyplomu
i wycieczka do oświęcimia-brzezinki. tam to w marcu przez śniegi wędrowałyśmy przez połacie śniegu pokrywające obóz, by uchwycić koszmarny - po tylu latach - wydźwięk obozu. osobiście uważam, że w lecie jest tak o wiele smutniej i tragiczniej.
zmianę tematu i 3 opiekunów pracy później wyłoniło się z kuwety coś takiego:
nie obyło się bez anegdot.
"czy pani chciała nas przestraszyć?" przegrało z "6. pasażer nostromo".
kto wie, może gdyby obcy miał takie ciało, nakręconoby więcej części... i film wyświetlany był by po 23. z określonych powodów, a nie li tylko dlatego, że późna noc jest najlepsza do spełniania misji.
i dla relaksu zdjęcie ze złomowiska przy bokserskiej w warszawie.
w okresach mrozu i początków starości spoglądam na to zdjęcie i przypominam sobie, jaki człowiek był kiedyś na nie odporny... pod warstwą kremu na paszczy nic groźne nie było.
drugą okazją do zmierzenia się z djadjem mrozem był okres przygotowań do sprokurowania dyplomu
i wycieczka do oświęcimia-brzezinki. tam to w marcu przez śniegi wędrowałyśmy przez połacie śniegu pokrywające obóz, by uchwycić koszmarny - po tylu latach - wydźwięk obozu. osobiście uważam, że w lecie jest tak o wiele smutniej i tragiczniej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






